Kosmetyczna ruletka - Goldenbox no.8

lutego 01, 2019

Kosmetyczna ruletka - Goldenbox no.8

Pudełka subskrypcyjne to prawdziwa ruletka kosmetyczna. Dla niewtajemniczonych - zamawiamy subskrypcję pudełka z kosmetykami - niespodziankami, nie wiedząc co znajdziemy w środku. Firm z pudełkami jest kilka, główna idea jest taka, że dzięki pudełkom mamy możliwość przetestowania nowinek kosmetycznych w bardzo korzystnej cenie - wartość kosmetyków z pudełka zawsze przekracza cenę subskrypcji. Piękna sprawa - pod warunkiem, że niespodzianki przypadną nam do gustu. 

Przez długi czas nie mogłam się zdecydować na zakup - wielokrotnie przeglądałam recenzje pudełek subskrypcyjnych i przeważnie produkty nie powalały na kolana. Myślę, że zamiast kupować kota w worku (a raczej pięć czy sześć, bo tyle kosmetyków zazwyczaj znajdujemy w pudełkach) za ok 50 PLN lepiej jest iść do drogerii i kupić sobie wybraną przez nas kulę do kąpieli czy suchy szampon za kilkanaście złotych. 

W styczniu jednak po raz pierwszy postanowiłam wykupić subskrypcję pudełka z kosmetykami - wybór padł na Goldenbox z Be Glossy. Dlaczego Goldenbox? 
Pudełko kosztuje 99 zł przy miesięcznej subskrypcji - więcej niż pudełka „standardowe”, jednak w w środku mają znajdować się produkty z tzw. wyższej półki. Czyli takie, do których spontanicznego zakupu nie będziemy już takie skłonne. Buble zawsze mogą zdarzyć, ale bubel za 100 PLN boli bardziej niż taki za 10 PLN. Stwierdziłam, że warto z Goldenboxem zaryzykować. Goldenbox no.8 - oto moje niespodzianki. 
1) Karl Buki Brush - KARL LAGERFELD + MODELCO
Cena: 129,00 PLN / 1 szt. 



Znowu Lagerfeld na moim blogu - czyli na pewno mamy ciekawy design produktu. Jest to pędzelek typu kabuki do nakładania kosmetyków sypkich - pudru, różu, rozświetlacza. Ja użyłam go do pudru (oczywiście tego nowego, o pudrze za chwilę). Pędzelek jak pędzelek, jest bardzo miękki i puder przyjemnie się nim nakłada. Ładny, przydatny gadżet. Czy wart swojej ceny? Myślę, że nie. Zakładam, że skoro w perfumeriach Douglas jest aktualnie promocja 50% na wszystkie produkty z linii Karl Lagerfeld + MODELCO, spora część klientek pomyślała dokładnie to samo. 

2) Volume Lash Mascara - Extreme Black - HAILEY BALDWIN + MODELCO - produkt pełnowymiarowy
Cena: 114,00 PLN / 12 ml

Kolejny produkt MODELCO (przypadek?). Tusz według producenta nie pozostawia grudek, jest wodoodporny, rozdziela, podkręca i wydłuża rzęsy. Producent nie kłamie - tusz jest rzeczywiście przyzwoity. Przez cały dzień nic się nie osypało, test wodoodporności (czyli ochlapanie twarzy wodą z kranu) również zaliczył, chociaż z kąpielą w basenie bym jednak nie ryzykowała. Bardzo fajny produkt. Jedyny minus dla mnie to gruba szczoteczka - wolę mniejsze ale można się przyzwyczaić. 

3) Tlenowy głęboko nawilżający krem na dzień (30% tlenu) - O2SKIN - produkt pełnowymiarowy
Cena: 64,99 PLN / 50 ml

Krem nawilżający polecany szczególnie do skóry suchej, szarej, zmęczonej i pozbawionej blasku do codziennego stosowania. Coś dla mnie! Krem ma dość gęstą konsystencję, ale jest lekki i łatwy aplikacji. Posiada filtr SPF 6. Składniki aktywne to: Olej z nasion słonecznika, Masło Shea, Ekstrakt z rumianku i owsa, Olej z nasion bawełny, Kolagen, Elastyna, Sodium Hyaluronate, Alantoina. Miła informacja - O2SKIN to marka polska. 
Niewiele można powiedzieć po jednym dniu (Goldenbox otrzymałam wczoraj), efekty stosowania kremu mają być zauważalne po około dwóch tygodniach, ale rokuje bardzo dobrze. 

4) Kremowy cień do powiek - NABLA - produkt pełnowymiarowy
Cena: 51,00 PLN / 5 ml

W pudełku znalazłam cień w kolorze PINKWOOD - stonowany ciemny róż, nieco metaliczny. Cień nałożyłam pędzelkiem na całą powiekę - rozprowadza się ładnie i równomiernie. Efekt był zaskakująco delikatny, ale intensywność koloru można stopniować. Myślę, że ta formuła świetnie sprawdzi się latem. Cień jest dobry do codziennego szybkiego makijażu, chociaż mimo wszystko wolę tradycyjne paletki cieni. Kosmetyk jest wegański, nietestowany na zwierzętach. 😍


5) Gold Sensation Body Scrub - YASUMI - miniatura
Cena: 65,00 PLN / 220 g



Scrub do ciała o przyjemnym, owocowym zapachu. Drobinki peelingujące są drobne, nie za ostre. Scrub zawiera złote drobinki, które rozświetlają skórę. Składniki aktywne to: kawior, winogrono, gliceryna. Efekt bardzo fajny, cena regularna kosmetyku jednak mimo wszystko nieco odstrasza.

6) HD perfecting powder - MANNA KADAR - miniatura
Cena: 110,00 PLN / 9,3g

Nigdy wcześniej nie słyszałam o marce MANNA KADAR. Napis Made in China nieco mnie na początku odstraszył, ale do odważnych świat należy. Puder jest transparentny, matuje i zapewnia ładne wykończenie makijażu. Nie poprawiałam się w ciągu dnia i po około 12 h od nałożenia  pudru cera wciąż jest delikatnie zmatowiona w strefie T, gdzie zazwyczaj się świecę. Porządny produkt. 


Czas na podsumowanie. 

Jestem zachwycona zawartością Goldenbox no.8! Każdy produkt miałam ochotę wypróbować i generalnie wszystkie są dobre - zero kosmetycznych bubli. Najbardziej cieszą mnie pierwsze trzy opisane produkty (ha! specjalnie opisałam je w kolejności od najbardziej do najmniej lubianego) - myślę, że będą też najbardziej przydatne.

Pierwszy raz był udany, w związku z czym postanowiłam nie anulować subskrypcji.

Chętnie przekonam się co będzie w kolejnym pudełku 😀



Jestem ciekawa, co Ty o tym myślisz? 
Najpiękniejsza porażka - paleta cieni KARL LAGERFELD + MODEL_CO

stycznia 29, 2019

Najpiękniejsza porażka - paleta cieni KARL LAGERFELD + MODEL_CO

Styczeń jak co roku obfituje w wyprzedaże. Co nie sprzedało się w czarny piątek ani przed świętami ma sprzedać się teraz. Zewsząd atakują nas jakże znajome napisy „SALE” - minus 30, 40, 50% itd. Jest to świetna okazja żeby kupić taniej ulubione kosmetyki, ale również okres zwiększonego ryzyka dla kosmetycznych zakupoholików. Magia wyprzedaży i instynkty typowej Grażyny sprawiają, że ja w trakcie wyprzedaży CHCĘ WSZYSTKO. Tak oto w wyprzedażowym szale zakupiłam paletkę CHOUPETTE COLLECTABLE EYESHADOW PALETTE - moją najpiękniejszą styczniową porażkę kosmetyczną.
Design - jest!
Paletka KARL LAGERFELD + MODEL_CO zdecydowanie wyróżnia się opakowaniem. Jako kociara doceniam design podwójnie - plastikowa podobizna Choupette (czyli ukochanej kotki Karla Lagerfelda) jest niczym Hello Kitty w wersji dla dorosłych. Słodka i urocza, ale jednocześnie nie dziecinna - bo przecież sygnowana nazwiskiem dyrektora artystycznego Chanel. Moje wewnętrzne dziecko piszczy z radości za każdym razem kiedy na nią spoglądam. Bo kotek.  
Wyższa półka? 
O australijskiej marce kosmetycznej MODEL_CO przed ich współpracą z Lagerfeldem szczerze mówiąc nie słyszałam - nie jest to marka popularna w Polsce. Cena regularna paletki - 239,00 PLN, dostępna w perfumeriach Douglas - sugeruje jednak, że jest ona kosmetykiem z wyższej półki, czyli - w domyśle - kosmetykiem co najmniej dobrym. 

Kolory w akcji
W paletce znajdziemy 15 cieni w dwóch wariantach kolorystycznych: warm/nude w ciepłej tonacji albo nieco chłodniejsze i ciemniejsze smokey/burgundy. Mój wybór to smokey/burgundy. Cienie nie są podpisane w paletce, nazwy poszczególnych kolorów znajdziemy jedynie na opakowaniu. 

Nie ma to jednak większego znaczenia ponieważ w rzeczywistości nie uzyskamy koloru. Z przykrością stwierdzam, że gorszych jakościowo cieni nie widziałam od dawna - a widziałam wiele. 

Cienie są suche, o znikomej pigmentacji. Kiepska jakość dostrzegalna jest już przy swatchowaniu - większość cieni pyli się i rozmywa, bardzo ciężko jest wydobyć kolor. Na zdjęciach swatche całej paletki. 
1 rząd od góry
2 rząd od góry
dolne rzędy cieni
Jak widać, szału nie ma. Większość kolorów nakładałam na mokry pędzelek, aby cokolwiek było widać. Wiadomo jednak, że niektóre cienie wymagają nieco więcej zaangażowania przy nakładaniu. Postanowiłam dać im szansę i wykonać swatche na bazie Glitter Primer z NYX aby wydobyć kolor i błysk - poniżej efekt (a raczej jego brak).

swatche na bazie NYX Glitter Primer
Makijaż
Czas na makijaż. Co ciekawe, najlepiej z palety zachowują się jasne matowe cienie (mamy dwa - Venice i Havana). Cienie Sydney i London - jasne, błyszczące też nie są złe - możemy je nałożyć na całą powiekę i rozjaśnić spojrzenie. Problemy zaczęły się przy ciemniejszych kolorach - mimo usilnych starań nie byłam w stanie wydobyć głębi żadnego z ciemniejszych kolorów. Cienie były oporne na blendowanie i pogłębianie koloru, za to niezwykle podatne na zbijanie się w grudki tworząc mało estetyczne plamy. 

Po dłuższym machaniu pędzelkami udało mi się uzyskać efekt delikatnie przydymionego matowego oka w niezbyt zachwycającym brązowo-różowym kolorze. Przeciętne, ale do przyjęcia. Cienie nakładałam na bazę  z MIYO. 

Nie wykluczam, że przy innej bazie, większych umiejętnościach i sprzyjających warunkach biometeo dałoby się uzyskać lepszy efekt. Mnie się szczerze mówiąc odechciało próbować. 



Podsumowanie

Niestety, w przypadku palety CHOUPETTE COLLECTABLE EYESHADOW PALETTE jakość nie idzie w parze z ceną. Jak dla mnie, cienie wyglądają ładnie jedynie w opakowaniu. W mojej kolekcji będą pełnić funkcję czysto dekoracyjną - do tego nadają się najlepiej.






Naturalny peeling kokonami jedwabnika

stycznia 25, 2019

Naturalny peeling kokonami jedwabnika

O peelingu twarzy kokonami jedwabnika usłyszałam dopiero niedawno i - oczywiście - musiałam je kupić. Domowy zabieg oczyszczania kokonami ma działać zbawiennie na cerę - łagodzić podrażnienia, rozjaśniać i wygładzać skórę, przeciwdziałać oznakom starzenia... samo dobro! 


Jedwab od dawna posiada szerokie zastosowanie w kosmetyce, a to dzięki dwóm białkom budującym i spajającym jego włókna - fibroinie i serycynie. Fibroina tworzy warstwę ochronną, wiążąc wodę i zapobiegając jej utracie. Serycyna, czyli klej jedwabny, działa nawilżająco i wygładzająco. 

Dostępność i cena

Kokony jedwabnika - tak jak obecnie praktycznie wszystko - znajdziemy na AliExpress. Za 10 szt. zapłacimy około 0,5 USD czyli 1,89 PLN. 

Jeżeli nie grzeszysz cierpliwością tak jak ja, kokony możesz kupić w internetowych drogeriach z kosmetykami naturalnymi bądź na Allegro (mój najczęstszy wybór ze względu na możliwość odbioru zakupów w paczkomacie) - cena za 10 szt. to od około 10,00 PLN do 25,00 PLN. 

Pierwsze użycie

Kokony jedwabnika które zamówiłam zapakowane były w plastikową saszetkę z dołączoną instrukcją użycia (na zdjęciu poniżej). Kokony przypominają małe białe naparstki o chropowatej i dość twardej powierzchni. Gdzieniegdzie można zauważyć odstające włókna jedwabiu z których są zbudowane. 


Postępując zgodnie z instrukcją nalałam do miseczki ciepłej wody i odstawiłam 3 kokony do namoczenia na około 20 minut. Wystarczyłby jeden, ale postanowiłam zaszaleć.

Gdy woda zrobiła się letnia, nasączyłam nią waciki i przemyłam twarz. Woda po moczeniu kokonów nabiera delikatnego zapachu i odrobinę mętnieje, przypomina tonik. Odczucie po zastosowaniu jak najbardziej na plus, już po samej wodzie skóra jest delikatnie nawilżona. 
Kokony po kąpieli zmiękły, jednak aby wsadzić w nie palce musiałam zrobić drobne nacięcia nożyczkami - nie rozciągają się (w końcu to jedwab). Masaż twarzy wykonywałam przez około 10 minut, okrężnymi ruchami. 

Po wszystkim opłukałam twarz wodą po kokonach. Same kokony wyrzuciłam. Mimo, że można ich używać wielokrotnie (do 5 razy), wydaje mi się, że najwięcej dobroczynnych składników wypłukuje się z nich przy pierwszym namoczeniu. 

Efekty i podsumowanie

Z efektów domowego peelingu kokonami jedwabnika jestem niesamowicie zadowolona. Przede wszystkim, efekty SĄ

Skóra wydaje się zdecydowanie lepiej nawilżona i gładsza. Co ciekawe, uczucie nawilżenia nie znika. Po peelingu, w ramach testu, użyłam mocno wysuszającego toniku do cery z niedoskonałościami z alkoholem w składzie. Normalnie musiałabym szybko nawilżyć ściągniętą skórę. Tym razem było inaczej - mimo użycia dość inwazyjnego toniku skóra pozostała nawilżona, delikatny ochronny film utrzymuje się na niej. 


Czy kupię kokony jedwabnika ponownie? Zdecydowanie tak. Polecam! 

Domowa hybryda dla zapracowanych i leniuszków - NeoNail MONO UV 3 in 1

stycznia 20, 2019

Domowa hybryda dla zapracowanych i leniuszków - NeoNail MONO UV 3 in 1

Jestem fanką domowego manicure hybrydowego. Często jednak nie mam czasu na ponad godzinną zabawę z lakierami hybrydowymi w domowym zaciszu - albo najzwyczajniej w świecie mi się nie chce. W takich chwilach z pomocą przychodzi mi NeoNail MONO UV 3 in 1- lakier hybrydowy 3 w 1.  

BURGUNDY MISS
Lakier nie wymaga nakładania bazy ani topu, co samo w sobie jest dużą oszczędnością czasu. Już na starcie mamy 2 warstwy produktu mniej do nałożenia. Nie przemywamy go też cleanerem. W skrócie: pod lampę i gotowe. Ostatnio sprawdziłam ze stoperem, ile czasu zajmuje mi pomalowanie paznokci u rąk tym lakierem - dokładnie 22:11,08 przy dwóch warstwach. Czyli mniej więcej połowa odcinka serialu lecącego w tle. 😁

Nie oszukujmy się, lakier 3 w 1 nie będzie wyglądał tak samo dobrze jak porządnie nałożona „tradycyjna” hybryda. Jest mniej błyszczący (nadal jednak lśni bardziej niż zwykły lakier), po nałożeniu wygląda bardziej „płasko” - nie skorygujemy nim kształtu płytki. Jest też mniej trwały, wytrzyma maksymalnie dwa tygodnie (według producenta, u mnie przeważnie wytrzymuje tydzień), ale z drugiej strony - kto nosi hybrydy dłużej?

Dla mnie jest to idealne rozwiązanie tymczasowe, na zasadzie 22 minuty i mogę wyjść do ludzi.

Cena regularna lakierów NeoNail MONO to  34,90 zł. Do wyboru mamy 51 kolorów - ja na razie mam trzy: amaranth rose, dark ocean, burgundy miss. W tym miejscu chciałabym  poruszyć ostatnią, bardzo ważną kwestię - pigmentację lakierów. Na wzornikach kolory zawsze są idealne, przy słabej pigmentacji potrzebujemy jednak większej ilości warstw aby zbudować kolor.  Przy zbyt grubej warstwie lakier zważy się w lampie, więc nie ma sensu kombinować. Im więcej warstw tym więcej czasu potrzebujemy - tak właśnie upada idea szybkiego manicure. 

Najbezpieczniejsze jeżeli chodzi o pigmentację są odcienie czerwieni i ciemnego różu. 

Amaranth rose jest najbardziej napigmentowanym (i najbardziej krzykliwym) lakierem z mojej mini kolekcji, już przy jednej warstwie kolor jest kryjący. Burgundy miss wymaga już dwóch warstw, ale nadal bardzo ładnie kryje. Kolor jest stonowany, świetny do pracy. Kolor dark ocean niestety wymaga minimum trzech warstw aby uzyskać w pełni równe krycie - jego nie polecam.

BURGUNDY MISS neonail.pl
DARK OCEAN neonail.pl
AMARANTH ROSE neonail.pl















Podsumowanie

PLUSY

👍 czas wykonania manicure
👍 niezły efekt przy bardzo małym wysiłku
👍 duży wybór kolorów
👍 ładniejszy i bardziej trwały od zwykłego lakieru
👍 produkt 3 w 1

MINUSY

👎 wygląd gorszy niż w przypadku tradycyjnej hybrydy 
👎 mniejsza trwałość
👎 pigmentacja niektórych lakierów
Naturalna pielęgnacja - mydło z Aleppo 5-8%

stycznia 17, 2019

Naturalna pielęgnacja - mydło z Aleppo 5-8%

Okres jesienno - zimowy zawsze jest ciężki dla mojej cery - suchej, wrażliwej i aktualnie problematycznej. Oczyszczanie jest podstawą codziennej pielęgnacji, mam jednak wrażenie, że większość żeli do mycia twarzy spływa po mojej skórze zamiast ją faktycznie oczyszczać. Efekt? Zapchane pory, wypryski, zaskórniki - masakra. Trzeba działać. 


W ramach akcji ratunkowej postanowiłam postawić na naturalne kosmetyki. Mydło z Aleppo, inaczej mydło Alep, to moja pierwsza perełka kosmetyczna do pielęgnacji skóry.

Mydło kupiłam stacjonarnie w sklepie Organique za około 30,00 zł. Kostka jest ogromna, przez co niestety i mało poręczna. Ekspedientka w sklepie zasugerowała przecięcie jej na pół - tak też (dość nieudolnie) zrobiłam. W trakcie przecinania jedna połowa się rozkruszyła - na szczęście poziomo - tworząc płaskie mini-mydełka, idealne do twarzy. 

Mydło jest bardzo wydajne, od listopada nie skończyłam jeszcze pierwszej połowy a używam go prawie codziennie. Powinno spokojnie wystarczyć na kilka miesięcy.

Skład

Receptura mydła z Aleppo znana jest od ponad 2000 lat - jego główne składniki to olej laurowy i oliwa z oliwek. Brak tablicy Mendelejewa, sama natura. 

Skład: Olea Europeae (Olive) Oil, Laurus Nobilis Oil, Aqua, Sodium Hydroxide

Zawartość oleju laurowego określana jest procentowo - dla siebie wybrałam najmniejsze stężenie, odpowiednie dla wszystkich rodzajów skóry, nawet najdelikatniejszej. Olej laurowy, pozyskiwany z wawrzynu szlachetnego, to naturalny antyseptyk, oczyszcza, ściąga skórę i pomaga w walce z trądzikiem. Im wyższe stężenie oleju laurowego tym mocniejsze działanie bakteriobójcze i lecznicze mydła - te o wysokiej jego zawartości nie są już jednak dla wszystkich. 

Oliwa z oliwek pielęgnuje i nawilża skórę, niwelując podrażnienia. 

Sodium Hydroxide - wodorotlenek sodu - sprawia, że mydło się pieni

Mydło ma charakterystyczny, naturalny zapach - nie każdemu przypadnie do gustu, ale można się do niego przyzwyczaić. 

Zastosowanie

Mydło 5-8% zostało mi polecone jako bezpieczne do mycia absolutnie do wszystkiego - twarzy, ciała, włosów. Pozostawiając zaś spienione mydło na twarzy na kilka minut możemy zafundować sobie oczyszczającą maseczkę. 

Do oczyszczania ciała i twarzy mydło z Aleppo jest idealne (trzeba tylko uważać na oczy, bo szczypie!), oczyszczająca maseczka również nam z niego wyjdzie. Jedyne do czego bym go nie poleciła to mycie włosów - mocno wysusza i zdecydowanie nie jest przyjacielem moich rozjaśnionych kosmyków. 

Działanie

Pierwsze co poczujemy po zastosowaniu mydła z Aleppo to przede wszystkim dogłębne oczyszczenie skóry. Skóra na twarzy może być delikatnie ściągnięta i aż prosi się o przemycie tonikiem bądź hydrolatem. Ja stosuję naturalny tonik oczarowy, również z Organique. Na razie sprawdza się bardzo dobrze.

Poprawę stanu cery zaobserwowałam po około tygodniu codziennego stosowania. Na mojej twarzy nie pojawił się żaden nowy nieproszony gość a stali bywalcy zaczęli ją powoli opuszczać. Czyli mydło z Aleppo działa. A skoro działa, to z czystym sercem mogę je Tobie polecić. 

Coraz bardziej przekonuję się też do naturalnych kosmetyków - lepiej późno niż wcale. ☺️
Czy warto „przycebulić” na gąbeczkach do makijażu? Poszukiwania alternatywy dla Beauty Blendera z AliExpress

stycznia 17, 2019

Czy warto „przycebulić” na gąbeczkach do makijażu? Poszukiwania alternatywy dla Beauty Blendera z AliExpress

Różowe, śliczne i… całkowicie bezużyteczne. Tak podsumowałabym moje ostatnie mini zakupy. Buszując po Allegro natknęłam się na kilka gąbeczek rodem z AliExpress. Od lat jestem wierna  oryginalnemu Beauty Blenderowi, ale pozostaję otwarta na alternatywy - zwłaszcza tańsze alternatywy dla Beauty Blendera. Zaciekawiło mnie, czy tanie gąbeczki mogą godnie zastąpić te markowe? Jak już wiemy, pędzle z Chin generalnie dają radę. Ze względu na ogrom dostępnych gąbeczek, aby zawęzić zakres moich poszukiwań założyłam, że gąbeczki mają być różowe i cena nie może przekroczyć 3 zł. Czas przycebulić!


Gąbeczki - serduszka 

Lateksowe gąbeczki-serduszka pakowane są po 8 szt. W opakowaniu znajdziemy 2 gąbeczki różowe, 2 kremowe, 2 zielone i 2 niebieskie. To najlepsze i przy okazji najtańsze gąbeczki z całego zestawienia - są miękkie, podkład i puder da się nimi nałożyć. Nie będzie to najlepsza aplikacja w naszym życiu, ale tragedii nie ma. Minusem jest wykonanie i trwałość gąbeczki - tworzywo jest słabej jakości, przy myciu odpadają małe kawałki. Raczej nie do domycia po podkładzie. Traktowałabym je jednorazowo. 

Jeżeli chcemy zwiększyć żywotność gąbeczki-serduszka, stosowałabym ją jedynie do miejscowego nakładania pudru albo bakingu - prosta krawędź gąbeczki i niewielki rozmiar dobrze się tu sprawdzą.

„Gąbka kosmetyczna do makijażu”


Bardzo twarde lateksowe gąbeczki do makijażu. Biało-różowe, pakowane po 2 szt. Po zmoczeniu w letniej wodzie (zawsze moczymy gąbeczki przed rozpoczęciem aplikacji podkładu) powinny zmięknąć, ale obie były wyjątkowo odporne na moje zabiegi. Plus za wytrzymałość - podejrzewam że niewiele mogłoby tym gąbeczkom zaszkodzić. Czy da się nimi nałożyć podkład? Wszystko się da, ale lepiej w tym przypadku zrobić to palcami. 

„Beauty Makeup Blender”

Podróbka Beauty Blendera z piekła rodem. Uczucie przy próbie aplikacji podkładu porównałabym do okładania się po twarzy kauczukową piłeczką. Podobno jak się chce być piękną trzeba cierpieć, ale aż taką masochistką nie jestem. Tworzywo z którego wykonany jest nasz beauty makeup blender wydaje się identyczne jak we wcześniej opisanych płaskich gąbeczkach. O ile jednak w przypadku płaskiej gąbki da się to jeszcze jakoś przeżyć, w gąbce o kształcie jajeczka 4x6 cm już nie. Aplikacja podkładu jest skrajnie nieprzyjemna - tylko dla wytrwałych. 

Puszek do pudru 


Puszek do pudru to mały bonus do zestawienia. Tani, różowy i miękki poprawia humor i - na szczęście - nie jest gąbką! Mój faworyt. 

 Podsumowanie

Usłyszałam od koleżanki, że udało jej się po kilku próbach znaleźć miękką gąbeczkę a’la beauty blender od Chińczyka. Czyli gdzieś jednak istnieją gąbeczki bardzo tanie i dobre. Mnie niestety nie udało się ich znaleźć.

Myślę, że lepiej jest jednak darować sobie poszukiwania na AliExpress na własną rękę i kupić albo coś z polecenia albo ze zwykłego sklepu. Niekoniecznie musi to być Beauty Blender - jeżeli 60,00 zł za gąbkę to dla Ciebie przesada, może zainteresować Cię np. gąbka Real Techniques (ok 26,00 zł).


Umówmy się, że różowe gąbeczki z Chin kupiłam za Ciebie i Ty już nie musisz. 


Pędzle VDL + Pantone z AliExpress

stycznia 14, 2019

Pędzle VDL + Pantone z AliExpress

Pędzle VDL + Pantone wpadły mi w oko już dawno. Co jakiś czas przewijały się na AliExpress i Allegro. Urzekło mnie połączenie pastelowego różu i błękitu. W trakcie poszukiwania nowych idealnych pędzli nie mogło ich zabraknąć na mojej zakupowej liście. 



Co to Pantone?

Pantone LLC to amerykańska firma będąca światowym autorytetem w świecie kolorów. Pantone opracowało system identyfikacji kolorów PMS - Pantone Matching System, oparty o 18 różnych pigmentów. Częścią Pantone jest Instytut koloru Pantone (Pantone Color Institute) wyznaczający kolorystyczne trendy. Od 2000 roku Instytut wybiera kolor roku Pantone. W 2016 były to dwa kolory - różowy Rose quartz i błękitny Serenity. To połączenie kolorów było inspiracją dla koreańskiej firmy VDL, która stworzyła zestaw 4 pędzli VDL + Pantone.

www.pantone.com
Dostępność i cena

Pędzle VDL + Pantone znajdziemy na Aliexpress. Kosztują około 8,00 USD czyli 30,00 zł. 

 Jeżeli nie chcemy czekać, można je dostać również na Allegro. Ja mój zestaw kupiłam za 19,99 zł - czyli taniej niż obecnie na AliExpress. 

Pędzle nie są najnowsze, bo z 2016 roku, nie są też szalenie popularne więc nie sądzę, żeby ich produkcja była kiedykolwiek wznowiona - większej dostępności nie będzie. 


Pędzle



W zestawie znajdziemy 4 pędzle. To niewiele, ale na upartego podstawowy makijaż damy radę nimi wykonać, przy założeniu że pędzli będziemy używać więcej niż do jednego produktu. Wszystkie pędzle wykonane są z jasnokremowego włosia syntetycznego, z drewnianymi trzonkami pokrytymi matowym lakierem w kolorach rose quartz i serenity.

Niestety, mimo pięknego projektu i kolorystyki, widoczne są niedoróbki:
1) Klej - przy aluminiowej skuwce widoczne są drobne ślady kleju. 
2) Porysowany lakier - matowy lakier na trzonkach pędzli nosi ślady delikatnych rysek. Jak często w przypadku matowych lakierów bywa - wszystko widać bardziej niż na błyszczącym.
3) Nierówne włosie w pędzlach POWDER BRUSH i BASE EYESHADOW BRUSH - efekt nie mógł być zamierzony. 
Nie są to wielkie defekty, nie będą miały żadnego wpływu na użytkowanie pędzli. 

smudge eyeshadow brush, liquid foundation brush, powder brush, base eyeshadow brush
W skład zestawu wchodzą:

POWDER BRUSH - dość duży pędzel do pudru. Ten pędzel najbardziej mi się nie podoba. Wystąpiły w nim wszystkie wady wymienione powyżej. Włosie, oprócz tego że nierówne, wydaje się jakościowo kiepskie - włoski u nasady przypominają tani plastik, są lekko pofalowane. Na końcach jest jednak zaskakująco miękkie - puder nałożymy bez problemu. Włosie w pędzlach jest identyczne, podejrzewam że w przypadku tego pędzla razi najbardziej ze względu na jego długość. W pozostałych pędzlach włosie jest krótkie i zauważymy tylko że jest miękkie. 

LIQUID FOUNDATION BRUSH - pędzel do płynnego podkładu - największe zaskoczenie. Mimo, że nie przepadam za pędzlami do podkładu, postanowiłam dać mu szansę. Jest mniejszy od standardowych pędzli do podkładu, ma krótsze włosie. Przetestowałam i muszę przyznać, że podkład nakładało się nim bardzo przyjemnie, smugi były minimalne i szybko usunęłam je gąbką do makijażu. Zdecydowanie mój ulubiony pędzel z tego zestawu i w ogóle jeżeli chodzi o ten typ pędzla.

BASE EYESHADOW BRUSH - pędzel do nakładania cieni na całą powiekę - w każdym razie w opisie producenta. W rzeczywistości pędzel zbliżony jest bardziej do smudgera do dolnej powieki. Nie ma rzeczy niemożliwych (a w każdym razie jest ich niewiele), ale nałożenie cienia na całą powiekę tym pędzlem jest problematyczne - jest po prostu za mały aby zrobić to szybko i sprawnie. Trafiło mi się w nim również nierówne włosie. 

SMUDGE EYESHADOW BRUSH - pędzel do rozcierania cieni - raczej typowy pencil brush, włosie dość rzadkie. Nic specjalnego. 

Podsumowanie


Zestaw jest przeciętny - szału nie ma. Za godny uwagi uważam jedynie pędzel do podkładu. Jest to jak dotąd jedyny pędzel, którym podkład nakłada mi się naprawdę dobrze. Co do reszty pędzli jestem obojętna. Umalować się nimi można, z daleka wyglądają ładnie, ale obecnie na rynku znajdziemy wiele pędzli lepszych jakościowo w takiej samej cenie. 

Copyright © 2017 Kupuję za Ciebie